3 stare gry z PSX, których nigdy nie zapomnę

gry z psx i widok konsoli

Nawiązując do poprzedniego artykułu 3 pokolenia graczy, którzy są wśród nas przyznaje się bez bicia, że miałem okazje pograć w różne gry na różnych platformach. Trochę w młodości się poszalało. Najmilej wspominam oczywiście rywalizację koleżeńską na „szaraku”. Stara i poczciwa już dzisiaj konsola Sony Playstation (PSX) była kiedyś czymś nadzwyczajnym. Gry z PSX to z kolei wiele niesamowitych i niezapomnianych przeżyć.




Bogini platform

Nie każdego było stać na jej zakup, jak tylko weszła na rynek polski. Nie przeszkadzało to jednak, aby mieć możliwość testowania jej i gier, które się na nią pojawiały. Od czego są kumple. W towarzystwie zawsze znalazł się jeden, którego było stać na taką konsolę (a raczej jego rodziców) i takim o to sposobem zbieraliśmy się w kilka osób i graliśmy w różne gry. Z czasem, gdy cena konsoli spadała i była bardziej dostępna, można było sobie pozwolić na jej zakup. Przetestowałem sporą liczbę gier, ale najbardziej w pamięci utkwiły mi trzy.

W zestawie są tylko te, które rzeczywiście w tamtych czasach wywoływały u mnie emocje. Odcisnęły pozytywne piętno na młodym graczu, jakim niewątpliwie byłem. Jak dzisiaj o tym pomyślę, to czasami śmiać mi się chce. Ile w tym wszystkim było energii. Człowiek przeżywał wszystko, co działo się na ekranie. Wiele śmiechu, zwłaszcza podczas grania ze znajomymi, a z drugiej strony nutka rywalizacji. Młodzi, niezależni w świecie wirtualnym prześcigali się w swoich umiejętnościach grania. Tytuły te raczej nie zaskoczą osób, które są bardziej zaznajomione z rynkiem gier. Niektóre z nich należą do absolutnego TOP w swoich kategoriach, wręcz są w TOP wszechczasów.

Moje TOP 3 gry z PSX

Nie przedłużajmy tego. O to moje absolutne TOP 3 gry, które zawsze pozostaną w moim sercu i pamięci:

ISS 2 – International Superstar Soccer 2

Najlepsza gra piłkarska ówczesnych lat. Król muraw. Niekwestionowany lider. Setki godzin spędzonych na rozgrywkach z kolegami. Klepanie w Master League. Budowanie własnej drużyny. Dobieranie zawodników wg formy i ustawianie formacji. Piękne parady bramkarskie i fantastyczne gole. Pot i emocje towarzyszyły każdemu graczowi. Zdrowa rywalizacja między kolegami na najwyższym poziomie. Ile to się człowiek uśmiał, ale i nakrzyczał, jak coś nie wychodziło. Do dzisiaj pamiętam nieśmiertelny tekst gdy popełniło się babola – „to wina pada”. W kilka osób robiliśmy swoje własne mistrzostwa świata. Pady dociskane do granic możliwości. Poprzekręcane nazwiska, zawodnicy typu Orange001, czy dziwne nazwy drużyn, a wszystko spowodowane brakiem licencji. Strzelić gola koledze z rzutu wolnego – nie da się tego opisać słowami. Setki godzin spędzonych pod telewizorem.

ResidentEvil 2

Jak dla mnie do dzisiaj najlepsza część całej serii. Czuło się w powietrzu powiew grozy. Gra, która polegała na przeżyciu w świecie pełnym żywych trupów. Wystarczyło tylko przedostać się z lokalizacji do lokalizacji. Wystarczyło? To nie było jednak takie proste. Zagadkowe miejsca. Na każdym kroku drzwi, za którymi nie wiadomo czego się spodziewać. Na pierwszy rzut oka opuszczony komisariat i podziemne laboratoria. Jak się potem okazuje pełne zombie i innych krwiożerczych stworów – epickie. No i aligator w kanałach, którego zabijamy wybuchającą butlą (kojarzy mi się film Szczęki). Dużo biegania. Fabuła na wysokim poziomie. Smaczku dodawał główny bohater, który wpisał się do serii na dłużej – Leon Kennedy. Policjant świeżak, który wpada w wir niesamowitych wydarzeń. Miasto zainfekowane wirusem staje się śmiertelną pułapką. Na każdym kroku czyha jakieś niebezpieczeństwo. Rozwiązywanie ciekawych zagadek i strzelanie do zombie z arsenału, który znajdujemy po drodze. Zdobywanie to coraz lepszego ekwipunku, który ma nam ułatwiać walkę z hordą zombie. Nic dodać, nic ująć. Przechodziłem RE2 oba scenariusze jakieś 5 razy.

Final Fantasy VII

Na koniec zostawiłem perełkę, absolutnego króla PSX-a. Każdy kto miał tę konsolę musiał znać tę grę. Pozycja obowiązkowa każdego konsolowca. Od tej gry zaczęła się istna przygoda z RPG. Drużyna bohaterów przed którymi iście trudne wyzwanie. Mają uratować świat przed zagładą. Bicie przeciwników na potęgę i ciągłe rozwijanie postaci. Pozyskiwanie coraz lepszych części ekwipunku, np. Ultima Weapon dla Clouda. Rozwój materii, zdobywanie summonów, wbijanie postaci na Lvl. 99 i zadawanie obrażeń na poziomie 9999. To był cel konieczny do osiągnięcia. Fabuła była świetnie ułożona, no i przerywniki filmowe, które w pewnym sensie stanowiły dopełnienie rozgrywki. To wszystko jak na tamte czasy było ewenementem. No i nie tylko główni bohaterowie mieli w sobie to „coś” – Sephiroth to był kozak! Ehh aż szkoda, że stał po przeciwnej stronie bariery. Zachwycać się nad tą grą można i można, ale to co jeszcze zasługuje na dwa słowa, to oprawa muzyczna. Ta powalała z nóg, pasowała idealnie do sytuacji na ekranie. Sama gra była dziełem idealnym jak na tamte czasy. FF VII ukończyłem 3 razy.

Słowo na koniec

Obecnie jak się na te gry patrzy to łezka się kręci w oku. Patrząc na dzisiejsze dzieła i ich grafikę, to widać gołym okiem ile się zmieniło. Teraz raczej w takie gry gdzie w grafice przeważały kwadraty i prostokąty raczej mało kto by chciał grać. Wtedy nikomu to nie przeszkadzało. To nie miało znaczenia, nikt na to nie zwracał uwagi. Liczyła się rozgrywka. Wydawało się nam, że grafa jest super i odwzorowuje otoczenie najlepiej jak się da. Człowiek nie był ukształtowany pod względem wymagań co do gier. To było coś. „Miodność” gier niesamowita. Można było grać godzinami.

A Wy jak spędzaliście kiedyś czas wirtualny? Jakie gry najlepiej wspominacie? Graliście na PlayStation czy na innych sprzętach?

______________________________________________________

Jeśli artykuł się Tobie podobał lub był Tobie pomocny, to zostaw po sobie ślad 🙂

Twoje interakcje są dla nas ważne, pomagają nam w rozwoju, wywołują u nas uśmiech, a dzięki temu my pomagamy innym 🙂

Postacie zachęcające do komentowania, lajkowania i udostępniania

 

Zapisz się do naszego klubu. Dowiesz się jako pierwszy o różnych naszych nowinkach i otrzymasz specjalne info i rabaty tylko dla zapisanych.

Tajemnice KlubuAutora




Zobacz także

Podziel się tym:

Zbigniew

  • Szczepan Jagodziński

    Moje ulubione gry z PSXa są całkiem podobne, tylko ja grałem w Resident Evil 3 i Final Fantasy 9. Resident Evil typowo jak większość gier kontynuuje historię poprzednich czesci, tak w Final Fantasy mamy za każdym razem inną przygodę.
    W Twoje gry nigdy nie gralem ale po przeczytaniu tekstu nabrałem ochoty na FF7 i chyba wrzucę sobie na telefon

    • RE3 był…i nic poza tym…prawdziwy król nosi w tytule nr 2 🙂 FF9 fajna przygoda ale FFVII jest nie do pobicia…a teraz remastered na PS4 trzeba się zaopatrzyć 🙂

      • Szczepan Jagodziński

        FFVII Remaster chyba jeszcze nie wyszedł. A na razie to można ograć FF15 na PS4. Podobno jest nawet niezłe 🙂

        • No czekam na FFVII, a FFXV słyszałem że jest niezłe. Koleżka gra w FFXIV i bardzo sobie chwali i że dodatki są zacne

    • jest na telefon?

      • Szczepan Jagodziński

        Musisz się jeszcze wiele dowiedzieć mój mały Padawanie.

  • Ja najbardziej pamiętam wyścigi samochodowe w zamkach Disney’a – potrafiłam grać całymi dniami i nocami. Co to były za czasy!

    • ja lubiłem tego typu zabawę z przyjaciółmi na dzielonym ekranie. Wspólne wyścigi i strzelanie do siebie i pułapki…jeśli dobrze kojarzę to był taki tytuł jak Speed Freaks 🙂

  • Nigdy nie grałam w gry i nie pociągał mnie świat wirtualny.. teraz, widzę jak bardzo się rozwinął.. ale dalej mnie nie pociągają na tyle, żeby się w nie wkręcić 🙂

    • Nie każdemu odpowiada, każdy ma jakieś swoje inne hobby i zainteresowania 🙂

  • Ach jak milo wspomniec mlodziencze lata, ja grywalam na platformach moja ukochana gra byla Tibia, chyba jeszcze dziala 😉

  • Agnieszka Jarosz

    Nigdy mnie do gier na PS nie ciągnęło

  • Nie jestem typem gracza i nigdy nie miałam konsoli. Mój siedmioletni syn, od pół roku mnie „urabia”, żeby ująć ją w liście do Gwiazdora. 🙂

  • W sumie nie grałam, ale wiem, że mój Maż miał z tym styczność 🙂